728 x 90

Jaki komputer wybrać?

Jaki komputer wybrać?

To pytanie bardzo często słyszę od znajomych. Odpowiadam zazwyczaj pytaniem, a do czego miałby on służyć? Ma być szybki – słyszę w odpowiedzi. Gdyby to było takie proste…

W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku wybór był o wiele bardziej trywialny. Zaglądało się do portfela i decyzja brzmiała 386, albo 486. Producent nie miał znaczenia, mikroprocesory konkurencyjnych firm Intel, AMD, Nexgen, Cyrix, IBM i jeszcze paru innych stały na zbliżonym poziomie pod względem szybkości działania oraz nazywały się podobnie. Klient wiedział, że kupując komputer PC 386 33Mhz AMD będzie miał niemalże identyczną wydajność jak z procesorem Intela o tymże taktowaniu, że dowolny 486 jest szybszy od 386, a Pentium będzie szybszy od każdego poprzedniego. Zagmatwanie wyboru zaczęło się od wprowadzenia do sprzedaży tego ostatniego. Oczywiście nie tak od razu kupujący mieli problem z doborem procesora. Pentium oznaczało po prostu 586 Intela, inne firmy miały w ofercie konkurencyjne modele nie posiadające jeszcze komercyjnej nazwy odróżniającej od konkurencji. Potem pojawił się Pentium II, III, 4, AMD K6, Athlon i się zaczęło! Już nie wiadomo było, która nazwa reprezentuje którą generację procesorów. A teraz jest jeszcze jeszcze gorzej – mamy kilkanaście jeśli nie kilkadziesiąt odmian Intel I3, I5, I7 a i ostatnio do gry dołączył I9. Z AMD sprawa wygląda podobnie, Athlony, Semprony, Ryzeny…

Athlon950

AMD Athlon 950 Mhz, fot. Aleksander Glemp

W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych pojawiły się akceleratory graficzne. Najpierw jako osobne karty (3Dfx Voodoo, Voodoo II), później jako samodzielne karty graficzne (Voodoo 3). Następnie Nvidia zabiła 3Dfx’a swoim Gforcem i pojawiło się dziesiątki odmian tej karty utrudniając w ten sposób wybór komputera. Swoje trzy grosze dorzucił potem producent Radeona, następnie Intel zintegrował układ graficzny z procesorami i taki miszmasz mamy do dziś.

Patriot

Pamięci Patriot, fot. Aleksander Glemp

Różnica między latami osiemdziesiątymi a dziewięćdziesiątymi w sprzęcie komputerowym była przepaścią. Tryb tekstowy i szybkość działania komputerów XT, AT w porównaniu z szybkością Pentium i Windows pozostawały wiele do życzenia. Podobna różnica była między latami dziewięćdziesiątymi ubiegłego wieku a latami pomiędzy 2000 a 2010 (jak powinniśmy te lata nazywać? Zerowe? To temat na obszerny felieton.). Natomiast różnica pomiędzy np 2007 a 2017 nie jest już tak wielka. Na komputerze z końca poprzedniej dekady np. z procesorem Intel Core 2 Duo nadal da się wykonywać z powodzeniem podstawowe, jak i nieco bardziej wymagające zadania. Taka sytuacja była nie do pomyślenia np. w roku 1997. Nikt wtedy nie brał pod uwagę do pracy, czy domu komputerów z roku 1987. Tak samo kto by chciał pracować na sprzęcie z 1997 roku dziesięć lat później.

PowerColor

Chłodzenie karty graficznej Radeon, fot. Aleksander Glemp

Wracamy zatem do pytania jaki komputer wybrać? Dziś mamy dziesiątki procesorów i kart graficznych do wyboru, praktycznie każdy dziś kupiony komputer wystarczy do większości zastosowań, ale jesteś zapalonym graczem najnowszych tytułów, to kupuj najdroższy na jaki Cię stać. Amatorom starszych gier oraz użytkownikom typowych czynności typu pisanie emaili, tekstów, przeglądanie internetu w zupełności wystarczy niskobudżetowy komputer stacjonarny z dowolnym procesorem Intela (oprócz Atom, te są przeznaczone do malutkich komputerków, tabletów i są za wolne do typowych codziennych zastosowań), 4GB pamięci operacyjnej i jakimkolwiek akceleratorem graficznym. Można jeszcze zaoszczędzić nieco pieniędzy i kupić używany sprzęt mający parę lat (nawet dziesięć!). Wybór jest ogromy, np. wspomniane już Core 2 Duo, są tanie i każdy z nich wystarczy do prawie wszystkiego, przeciętny użytkownik i tak nie wykorzysta całości potencjału. Graficy (nie zajmujący się 3D) potrzebują tylko więcej pamięci operacyjnej – im więcej tym lepiej. I to wszystko! Zadając pytanie z tematu sygnalizujesz, że nie wiesz czego potrzebujesz – nie zastanawiaj się, patrz w portfel i wydaj tyle ile chcesz wydać, a i tak co byś nie kupił będzie w Twoim przypadku wystarczające.

Opracowanie własne autora, fotografie Aleksander Glemp

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked with *

Cancel reply

Inne artykuły