728 x 90

Nikon D2h/s – perła z lamusa.

Nikon D2h/s – perła z lamusa.

Co? Tylko 4,02 Mpx? To chyba jakiś żart! Właśnie, że nie. Dlaczego zdecydowałem się poddać recenzji ponad 14 letnią konstrukcję? Sprawdźcie sami.

Nikon D2h, którego wygląd zaprojektowano w pracowni Giorgetto Giugiaro pomimo swojego wieku to nadal aparat nietuzinkowy. W 2003 roku kosztował około 20000zł i był podstawowym narzędziem zawodowców. Głównie reporterów. Nic dziwnego zatem, że jest zbudowany jak przysłowiowy czołg. Magnezowa konstrukcja została uszczelniona kilkudziesięcioma gumami. Migawka została przewidziana na 200000 cykli ale z praktyki wiadomo, że wytrzymuje znacznie więcej. Ten aparat jest lepiej wykonany niż dużo nowszy model D4 z profesjonalnej linii Nikona. Bazuje na analogowym F6 który był skonstruowany jeszcze w czasach gdy aparaty miały służyć dziesięciolecia, a nie zostać wymieniane na nowsze co parę lat.

Poczuj się jak reporter

Poczuj się jak reporter (Nikon D2h +Nikkor 18-200 AF-S VR, fot. Aleksander Glemp)

D2h jest to jedyny aparat w całości opracowany i wykonany przez Nikona. Matryca (JFET LBCAST) jest autorskim projektem producenta i została użyta tylko w tym modelu i jego poprawionej wersji D2hs. Co za tym idzie jest unikatowa, nie spotkamy jej gdzie indziej, a obraz jaki produkuje jest w moim mniemaniu bardzo podobny do kliszy. Te „ziarenka” cyfrowego szumu wyglądają zupełnie jakby pochodziły z analoga. To nic, że ma tylko 4 Mpx, aparat został stworzony dla reporterów. W gazetach nie drukuje się wielkich zdjęć. Nawet teraz, w dobie Internetu taka rozdzielczość w zupełności wystarcza aż nadto do zastosowań sieciowych, a gdyby przyszła nam ochota wywołać zdjęcia w laboratorium fotograficznym to odbitka wielkości 30×50 cm wcale nie będzie wyglądać źle. A jak często robimy tak wielkie odbitki?

Most kolejowy w Piszu

Most kolejowy w Piszu (Nikon D2h + Sigma 35 A 1.4, fot. Aleksander Glemp)

W tym miejscu przejdziemy do najciekawszego aspektu tego aparatu – szybkość. Skoro został zaprojektowany dla profesjonalistów to musi być szybki. I taki jest. 8 klatek na sekundę i AF którego mogą jedynie pozazdrościć posiadacze konsumenckich body, nawet obecnych jest tym co się podoba. Używanego D2h możemy nabyć w przystępnej cenie, często nie przekraczającej 1000zł. Do sportu i akcji nie znajdziemy nic lepszego w tym przedziale cenowym. Nikon D2x – aparat z tej samej linii posiada matrycę (CMOS) 12Mpx, ale jest to okupione prędkością tylko 5 klatek na sekundę (8 w trybie kadrowania). Z tego powodu był kupowany bardziej przez zamożnych amatorów niż profesjonalistów.

Impreza charytatywna

Impreza charytatywna (Nikon D2h + Nikkor 17-35 AF-S 2.8, fot. Aleksander Glemp)

Czy coś może być na nie? Nie ma aparatu idealnego i nigdy nie będzie. Jest kilka rzeczy, które mogą przeszkadzać. W większości wiąże się to z zadaniami do jakich został skonstruowany ten model. Nie można mieć solidnego aparatu, odpornego na warunki atmosferyczne, z wbudowanym gripem i jednocześnie lekkiego. Ten Nikon jest ciężki i to się czuje, szczególnie po całym dniu fotografowania. Z innych niedogodności to musimy pożegnać się z plikami JPG prosto z aparatu. Są, ale ich jakość jest przeciętna. Bardzo dobre rezultaty osiągniemy tylko korzystając z formatu RAW. Zmorą Nikonów, za którą użytkownicy klną markę są notorycznie odklejające się gumy. Tutaj też to nas czeka prędzej czy później.

Już zmrok zapada

Już zmrok zapada (Nikon D2h + Nikkor 17-35 AF-S 2.8, fot. Aleksander Glemp)

Co tu pisać więcej, trzeba poczuć aparat w ręku. Ergonomia została dopracowana znakomicie. Wszelkie przełączniki są dostępne z zewnątrz, praktycznie niczego nie trzeba wybierać z menu. Masz ochotę poczuć się jak reporter? Polecam.

Zalety (niektóre):

  • szybkość działania
  • konstrukcja pro
  • przyjemny analogowy „look” z plików RAW
  • mała matryca 4 Mpx = szybkość obróbki na obecnych komputerach i mało zajętego miejsca na dysku twardym
  • wbudowany mikrofon i możliwość nagrywania notatek głosowych
  • kompatybilny z prawie wszystkimi obiektywami systemu Nikon F.
  • cena

Wady (nieliczne):

  • przeciętne zdjęcia JPG prosto z body
  • brak czyszczenia matrycy (nie było jeszcze stosowane w 2003 r.)
  • duża waga – 1,2 kg!
  • ciężko znaleźć nie wyeksploatowane przez zawodowca body
  • odklejające się gumy
  • głośna migawka (w teatrze wykluczony, strzela jak kałasznikow)

Opracowanie własne autora, fotografie Aleksander Glemp

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked with *

Cancel reply

Inne artykuły